„Wielki Marty” w reżyserii Josha Safdie i z Timothée Chalametem w roli głównej w kinach od 30 stycznia. Ujawniamy kulisy powstania filmu

Union

3 minuty

Union

13/01/2026

„Wielki Marty” w reżyserii Josha Safdie i z Timothée Chalametem w roli głównej w kinach od 30 stycznia. Ujawniamy kulisy powstania filmu
„Wielki Marty” w reżyserii Josha Safdie i z Timothée Chalametem w roli głównej w kinach od 30 stycznia. Ujawniamy kulisy powstania filmu

Pod koniec stycznia 2026 roku na duży ekran trafi film „Wielki Marty” (tyt. oryg. „Marty Supreme”). W głównego bohatera Marty’ego Mausera wcielił się Timothée Chalamet. – To ambitny młody człowiek, który chce zostać uznany za najlepszego tenisistę stołowego na świecie. Być może rzeczywiście nim jest, ale to też drobny cwaniak z manhattańskiego Lower East Side u progu lat 50., gdy rozpoczyna się ta historia – mówi aktor.

Bohater Timothée Chalameta to wygadany nowojorski marzyciel, zdeterminowany, by uczynić z niedocenianej dyscypliny sportu własną trampolinę do sławy. Nagnie więc wszystkie reguły, wejdzie w sojusze z ludźmi, od których powinien trzymać się z daleka, gotów będzie uwieść każdą kobietę, byleby tylko zrealizować swoje marzenie o wielkości.

Marty jest typowym marzycielem: to zarazem niepoprawny romantyk i najbardziej nieustępliwy optymista – ujawnia Timothée Chalamet.

A co z fabułą?

Warto wiedzieć, że akcja filmu „Wielki Marty” rozgrywa się w roku 1952. Marty Mauser męczy się w pracy sprzedawcy butów w ciasnym sklepie wujka na Lower East Side. Umiera wewnętrznie, robiąc coś, czego nie wybrał, żyjąc życiem, które wydaje się z góry zaplanowane. Jego ucieczką staje się tenis stołowy. Nie tylko od sklepu, lecz także od świata, który oczekuje, że Marty pozostanie „na swoim miejscu”: od rodziny, sąsiedztwa i niewypowiedzianych na głos reguł decydujących o tym, kto ma znaczenie.

Problem w tym, że w powojennej Ameryce tenis stołowy cieszy się niewiele większą renomą niż gra w kapsle, przez co marzenie Marty’ego dla wszystkich poza nim samym wygląda jak żart. Na drodze stają mu także nadopiekuńcza matka, ciężarna dziewczyna, puste kieszenie oraz cały system kapitalistyczny.

Mimo to nawet „wampiry przemysłu” nie są w stanie powstrzymać go przed pójściem na całość, by zrealizować kłębiące mu się w głowie marzenia.

Zobacz plakat:

Wszystko przez… książkę

Przypominamy, że film „Wielki Marty” zrealizował Josh Safdie, który tenisem stołowym zainteresował się w młodym wieku, rywalizując z ojcem i słuchając opowieści wujka o wielkich outsiderach XX-wiecznego Nowego Jorku, których ten sport przyciągał. Jednak nigdy by nie nakręcił filmu, gdyby Sara Rossein, żona Josha Safdiego, przeglądając kosz z książkami za dolara w sklepie z używaną odzieżą, nie natrafiła na publikację autorstwa Marty’ego Reismana – cudownego dziecka nowojorskiego ping-ponga.

Safdie, gdy w końcu ją przeczytał, odkrył świat znacznie dziwniejszy i bardziej fascynujący, niż mógł sobie wyobrazić.

Ludzie, którzy wyróżniali się w tenisie stołowym, często nigdzie indziej nie potrafili się odnaleźć. To nie był szanowany sport, więc naturalnie przyciągał dziwaków, purystów i ludzi na skraju obsesji. Kiedy przeczytałem, że w Wielkiej Brytanii i w całej Europie zapełniał stadiony, uświadomiłem sobie, że w 1952 roku naprawdę możliwe było, by dzieciak uwierzył, że może zamienić tę grę w życie pełne sławy i chwały – opowiada Safdie.

Z tych rozważań szybko wyłoniła się postać, która wykraczała poza granice jakiejkolwiek prawdziwej biografii. Bohater napędzany ślepą ambicją, pełen sprzeczności: egoistyczny i ujmujący, waleczny i utalentowany, buntownik i romantyk. Chłopak zbuntowany wobec establishmentu, który — jak wszyscy wokół niego w Nowym Jorku tamtych lat — próbuje uszczknąć dla siebie kawałek smakowitego tortu.

Jedyny kandydat do głównej roli

Safdie wiedział od razu, kto powinien zagrać Marty’ego. Niemal natychmiast skontaktował się z Timothée Chalametem, którego poznał w 2017 roku. Przez lata pozostawali w stałym kontakcie i rozwinęli przyjaźń opartą na wspólnym doświadczeniu nowojorskich dzieciaków marzących o robieniu filmów.

Zdawałem sobie sprawę, że jest zdeterminowany, by zostać najlepszym, ale z drugiej strony zakrztusić się hot dogiem, śmiejąc się z najgłupszego żartu (…) Miał w sobie tę powagę, która pasowała do bezpośredniego marzyciela, którego zaczęliśmy wymyślać w scenariuszu – dodaje reżyser.

Okazało się, że ten duet rozumie się niemal bez słów, a ich współpraca musiała zaowocować wyjątkowym filmem. – Z Joshem nie da się wszystkiego zaplanować. Jego filmy powstają bardzo intuicyjnie. Zwykle produkcje tej skali są szczegółowo rozpisane, ale jego strategia polega na planowaniu wszystkiego tak długo, aż zapanuje chaos – zwierza się Chalamet.

Z tego chaosu wyłonił się film, który nie dość, że otrzymał trzy nominacje do Złotych Globów 2026, to z całą pewnością będzie się liczył w walce o tegoroczne statuetki Oscara.

Trzymajmy kciuki!

A „Wielki Marty" w kinach od 30 stycznia 2026 roku.

O FILMIE:

Fascynująca prawdziwa historia geniusza o wielkiej ambicji, apetycie na życie i zdolności do podnoszenia się po życiowych upadkach.

Marty chce być gwiazdą. Nagnie więc wszystkie reguły, wejdzie w sojusze z ludźmi, od których powinien trzymać się z daleka, gotów będzie uwieść każdą kobietę, byleby tylko zrealizować swoje marzenie o wielkości.

Reżyseria: Josh Safdie („Nieoszlifowane diamenty”, „Good Time”).

Obsada: Timothee Chalamet („Diuna”, „Tamte dni, tamte noce”, „Kompletnie nieznany”, „Lady Bird”, „Mój piękny syn”, „Wonka”, „Małe kobietki”), Gwyneth Paltrow („Zakochany Szekspir” – OSCAR, „Iron Man”, „Avengers”, „Emma”, „Hook”, „Morderstwo doskonałe”, „Przypadkowa dziewczyna”), Tyler, The Creator – gwiazdor rapu, dwukrotny zdobywca nagrody Grammy, Fran Drescher („Niania” – serial, „Pomoc domowa” – serial), Odessa A’zion („Hellraiser”, „Duchy” – serial, „Wszystko ze mną OK?”), Sandra Bernhard („Król komedii”, „Rozdzielenie” – serial, „Rodzina Soprano+ – serial, „Hudson Hawk”).

Gatunek: dramat.  

Produkcja: USA 2025.

Dystrybucja w Polsce: Monolith Films.