„Koszmarek” w kinach od 17 października. – Osią naszego filmu nie jest strach, ale humor – mówi reżyser Steve Hudson. Ciekawostki o animacji
3 minuty
10/10/2025

W drugiej połowie października do kin trafi „Koszmarek” – wzruszająca i zabawna komedia animowana o tym, że nie taki potwór straszny jak go malują. To opowieść o stworze o wielkim sercu, który ma wokół siebie paczkę przyjaciół: Stwora, Stasia, Tyciego, Grubopluma, Kamila, Norwida, Franca, Dinorożca, Psiakółkę i Ośmiokura. A kiedy do miasteczka przybywa rozklekotany objazdowy cyrk i jego właściciel, Janusz Kalambur, obiecuje Koszmarkowi sławę, fortunę i miłość, to ten patchworkowy cudak będzie musiał wybierać między życiem w zamku a życiem w miasteczku.
Na co się zdecyduje Koszmarek?
– Gdy przeczytaliśmy po raz pierwszy cudowną książkę Guya Bassa, wiedzieliśmy, że „Koszmarek” musi trafić na duży ekran. Animacja oferuje bowiem świeże spojrzenie na znaną widzom w każdym wieku legendę o Frankensteinie oraz o jego potworze – opowiada Steve Hudson, reżyser „Koszmarka”.
Co jeszcze powinni wiedzieć widzowie zanim wybiorą się na „Koszmarka” do kina?
– Niezależnie od wieku, wszyscy znamy tę szaloną i zarazem wielce pouczającą opowieść: zamek górujący nad horyzontem, rozświetlany błyskawicą szalony profesor w swoim laboratorium, biedne stworzenie na stole – i już wiemy, że kiedy tylko przerażeni mieszkańcy sięgną po widły, kłopoty są nieuniknione: oto bowiem nadciąga rozwścieczony tłum – tłumaczy Hudson.

Filmowe inspiracje sprzed lat
Twórcy animacji nie mają najmniejszej wątpliwości, że „Koszmarek” nie jest horrorem, a raczej ekscytującą komediową przygodą igrającą z konwencjami szeroko rozumianego kina grozy.
– W „Koszmarku” nawiązujemy do filmów klasy B z lat 50., czarnych kryminałów, twórczości Jamesa Whale’a, aż po intensywną wizualność ekspresjonizmu niemieckiego. Ale to tylko rodzynki powrzucane do pysznego ciasta – dodają mu ciekawego smaku, ale nie są główną atrakcją (…) Aby zabarwić wszystkie te motywy i smaczki odpowiednim dystansem oraz pozwolić widzowi śmiać się z ich celowego przerysowania, musieliśmy osadzić film w wizualnym języku, którego osią nie jest strach, lecz humor – ujawnia reżyser „Koszmarka”.
Warto też wiedzieć, że pisane przez Guya Bassa książki o Koszmarku zilustrował po mistrzowsku Pete Williamson. A jak było z filmem?
– Jego czarno-białe rysunki są twórcze, zabawne i pełne empatii – stanowią nierozerwalną część oryginału. Film familijny w animacji 3D wymagał jednak zupełnie innej estetyki. Mroczny, makabryczny charakter ilustracji Pete’a trzeba było wypełnić światłem i kolorem. Zachowaliśmy cienie, ekspresjonistyczne zarysy zamku, dziwaczną i zwariowaną kreatywność potworów – jednakże doprawiliśmy to wszystko fajną zabawą, zmieniając reguły rządzące konwencją w przestrzeń niczym nieskrępowanej wyobraźni – opowiada reżyser „Koszmarka”.
Nie da się jednak ukryć, że cała historia kręci się wokół Koszmarka – to on jest postacią centralną i osią fabuły animacji.

Skradnie serca widzów
– Koszmarek jest bardziej poraniony niż inni – i właśnie za to go kochamy. Zapomniany i ignorowany przez swojego stwórcę, Szurniętego Profesora, odseparował się od pozostałych żyjących na zamku stworzeń – i od własnych emocji. Zwabiony przez Janusza Kalambura obietnicami sławy, fortuny i „miłości” w blasku reflektorów, opuszcza zamek, swój azyl, w poszukiwaniu spełnienia. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że już jest kochany – przez potwory z zamku StrachSięBać, którymi opiekował się przez lata, a przede wszystkim przez swojego Najlepszego z Najlepszych Przyjaciół – Stwora – przyznaje reżyser „Koszmarka”.
– Koszmarek gotów jest poświęcić własne życie, by ocalić przyjaciół. Ale co ważniejsze – uczy się dwóch największych życiowych lekcji: akceptować swoją potworność, czy też odmienność oraz przyjąć i odwzajemnić miłość, która go zewsząd otacza. Przezwyciężając samotność, staje się częścią wspólnoty – dodaje na zakończenie Steve Hudson.
Poinformujmy jeszcze, że w polskiej wersji „Koszmarka”, który trafi do kin już 17 października, można usłyszeć głosy, m. in.: Macieja Zakościelnego, Tomasza Borkowskiego, Tomasza Błasiaka, Cezarego Morawskiego, Olgi Sażyńskiej i Ewy Serwy.
O FILMIE:
W zamkowym laboratorium górującym nad Nędzawą Dolną najobłąkańszy ze wszystkich obłąkanych profesorów powołuje do (prawie) życia potworne stworzenia… po czym natychmiast o nich zapomina.
Kto zatem opiekuje się zamkiem? Kto dba o dobrostan potworów? Kto uczy je, jak NIE być potworami, żeby mieszkańcy miasteczka nie ruszyli w pewnym momencie z widłami i pochodniami, by spalić zamek na popiół? Poznajcie Koszmarka – pierwsze dzieło profesora. To on wykonuje całą czarną robotę – choć profesor nawet go nie zauważa.
Kiedy do miasteczka przybywa rozklekotany objazdowy cyrk, a jego właściciel, Janusz Kalambur, obiecuje Koszmarkowi sławę, fortunę i miłość, ten patchworkowy cudak będzie musiał wybierać między życiem w zamku a życiem w miasteczku.
WERSJA POLSKA: FDR STUDIO.
REŻYSERIA: Elżbieta Mikuś.
TŁUMACZENIE, DIALOGI I TEKSTY PIOSENEK: Bartosz Zimiński.
KIEROWNICTWO MUZYCZNE: Adam Krylik.
W WERSJI POLSKIEJ UDZIAŁ WZIĘLI:
KOSZMAREK: Maciej Zakościelny.
KALAMBUR: Tomasz Borkowski.
STWÓR: Tomasz Błasiak.
ARABELLA: Olga Sarzyńska.
PROFESOR: Cezary Morawski.
NIANIA: Ewa Serwa.
ZDZICH: Piotr Bąk.
KRZYCH: Kamil Pruban.
STAŚ: Bartłomiej Bobrowski.
ŻABB: Zbigniew Kozłowski.
DOKTOR POŁAMANIEC: Norbert Kaczorowski.
TYCI: Jakub Szyperski.
MIRANDA: Agnieszka Mrozińska.
W POZOSTAŁYCH ROLACH:
Janusz Wituch, Szymon Mysłakowski, Mateusz Kwiecień, Miłosz Konkel, Brygida Turowska, Magdalena Herman-Urbańska, Urszula Rossowska, Patrycja Grzywińska i inni.
Gatunek: komedia animowana.
Produkcja: 2025.
Dystrybucja w Polsce: Monolith Films.
Masz więcej pytań?
Napisz do nas — chętnie pomożemy i odpowiemy na pytania dotyczące filmu, współpracy lub materiałów prasowych.
Przejdź do kontaktu



